Czy czeka nas kryzys gazowy?

Wojna pomiędzy Ukrainą, a siłami separatystów coraz mocniej uderza w sektor energetyczny. 16 czerwca Rosja wstrzymała dostawy gazu na Ukrainę. Póki trwa lato, kraj ten może przetrwać dzięki własnemu wydobyciu gazu, dostawom z Europy przez interkonektory, oraz wciąż dużym zapasom w magazynach. Wkrótce jednak nadejdzie zima i zużycie gazu wzrośnie kilkukrotnie. Jest bardzo prawdopodobne, że wówczas Ukraina sięgnie po gaz transportowany przez jej terytorium do Europy, tak jak to miało miejsce podczas poprzednich kryzysów gazowych.

 

Łączna moc importowa gazociągów doprowadzających rosyjski gaz do Europy wynosi 743 mln m3 dziennie, z czego 53% przepływa przez terytorium Ukrainy. Największy gazociąg wchodzi z Ukrainy na Słowację w miejscowości Vel’ké Kapušany i może transportować 208 mln m3 gazu dziennie. Przerwanie dostaw przez ten gazociąg, oraz inne doprowadzające gaz przez Ukrainę na Węgry i Rumunię doprowadziłoby do kompletnego załamania energetycznego na południu Europy. Na Węgrzech gaz ziemny odpowiada za 44% zużycia energii pierwotnej, na Słowacji 32%, a w Czechach 20%. Wstrzymanie dostaw gazu oznacza również brak dostaw prądu i ciepła.


Czy ten najczarniejszy scenariusz jest możliwy? Zdaniem Andrzeja Szczęśniaka (www.szczesniak.pl) jest to mało prawdopodobne. Jak pisze ekspert, wstrzymanie tranzytu gazu przez Kijów jest mało prawdopodobne, gdyż wtedy to Ukraina byłaby obwiniana o wywołanie kryzysu gazowego. Inni eksperci uważają jednak, że zagrożenie jest jak najbardziej realne, gdyż jeśli konflikt będzie dalej eskalował, gazociągi mogą zostać zniszczone w wyniku działań wojennych, ataków terrorystycznych, lub postępujących zaniedbań w eksploatacji. Cokolwiek jednak dzieje się na Ukrainie, Polska jest relatywnie bezpieczna ze względu na to, że zużycie gazu na osobę jest w Polsce niskie, a większość gazu dociera do Polski z Białorusi gazociągiem Jamalskim.

 

Wspierają nas


© 2012 - Polskie Stowarzyszenie Doradztwa Energetycznego
Projekt graficzny:
CMS: